Pobudke zrobil nam gwar na sasiadujacym z hotelem ttargu. Omlecik, slodkie ciacho, turecka kawa czaj na sniadanko w malej restauracyjce. Z malym opoznieniem pakujemy sprzet na dach i w droge. Oprocz naszego lokalnego przewodnika Dzumy idzie z nami jeszcze kurdyjka Julia. Teraz mamy problem, zeby wyyjechac z miasta, a przed nami 15 km jazdy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz