poniedziałek, 26 września 2011

Coś się złego dzieje z przesyłaniem wiadomości.

Nie wiedzieć czemu, żadna dzisiejsza wiadomość nie dotarła na bloga. Szybkie uzupełnienie (zdjęcia będą później):
10:28 Granica z Iranem
Oglądamy 2-gi co do wielkości na świecie krater po meteorycie, tuż przy granicy z Iranem. 60 metrów głębokości i 35 metrów średnicy. Posterunki wojskowe co kilkaset metrów, ale tylko raz nas skontrolowali. Po drodze minęliśmy 25-cio kilometrowy korek tirów do przejścia granicznego (podobno stoją w nim po 10 dni). Dobrze, że lewy pas był pusty.


11:03 Znaleźliśmy Arkę Noego



13:50 SPA - było coś dla ducha, a teraz coś dla ciała



Zdjęcie jest tendencyjne. Faktycznie są tu gorące, siarkowe źródła. Temperatura wody ma ponad 45 stopni i tylko Adam z Klaudiuszem zdecydowali się skorzystać z kąpieli. My to miejsce nazwaliśmy Efes ;) Miejsce faktycznie niezwykle, szkoda tylko, że zupełnie zaniedbane i brudne (łagodnie mówiąc).
16:35 Ihakpasa Sarayi
Na koniec dnia wisienka na torcie - pałac Ishak Pash'y. Sceneria fantastyczna, szkoda, że zepsuta współczesnymi wstawkami.


17:28 Kolacja na ulicy
Dokładnie na chodniku. Mielone mięsko i kurczaczki z grilla  od ulicznego sprzedawcy. Świetnie przyprawione, z pomidorem, cebulką i ostrą papryczką. Znalazł się nawet stolik i krzesełka. Był klimat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz